Lekarze przesadzają z antybiotykami
O naszej służbie zdrowie wiele ostatnio w mediach. Zapewne wiele jeszcze usłyszymy, niestety przeważają te negatywne wiadomości. W tym wszystkim nie ma żadnych tajemnic – nie lubimy i nie szanujemy naszych lekarzy. Ie ma się co dziwić. Często mylą się w swoich opiniach, często stawiają złe diagnozy. Często tez popełniają błędy, które kosztują pacjentów życie. Niestety sądy polskie są zbyt łagodne, nie każą winowajców, to i ci pozwalają sobie na nazbyt dużo. Środowiska lekarskie są zamknięte, jak to się mówi w żargonie: „ręka rękę myje”.
Nie tak dawno jeden z najbardziej uznanych ośrodków badań opinii publicznej przeprowadził swego rodzaju rekonesans w przychodniach lekarskich.
Okazało się, że polscy lekarze przepisują nam największą ilość antybiotyków w porównaniu do wszystkich innych krajów Wspólnoty Europejskiej. To oczywiście wielki minus dla naszej służby zdrowia. Nie trzeba bowiem być asem medycyny, by wiedzieć, że duże ilości spożywanych lekarstw o dość dużej sile „rażenia” tak naprawdę nam szkodzą. Zapomnieliśmy o naturalnych sposobach walki z przeziębieniami, nie jadamy już miodu, mało pijemy herbat z cytryną, soków, etc. W tym wszystkim zaczyna się buntować nasz układ odpornościowy, a same wirusy mają się dobrze. Jeśli wszak często mają do czynienia z antybiotykami, to szybko się na ich działanie uodparniają. A kiedy tak się staje, to już tylko jeden krok do poważnych w skutkach powikłań chorobowych.
Kiedy chorujemy i jeśli idziemy do lekarza, to w pierwszej chwili prośmy o poradę odnośnie łagodnych medykamentów. Nie dajmy się rzucić od razu an głęboka wodę i nie bierzmy się natychmiast przy byle przeziębieniu za antybiotyki. To bowiem może nam bardziej niekiedy zaszkodzić, niż pomóc. Nie dajmy się też przysłowiowo nabić w butelkę, lekarze często współpracują z koncernami medycznymi. Biorą od przedstawicieli prezenty, a w zamian natychmiast zapisują swoim pacjentom lekarstwa danej firmy – nawet tym pacjentom, którzy mogliby się bez danego lekarstwa obyć. Zauważmy, że to jedyna forma zbytu antybiotyków. Bo raz, ze takich lekarstw bez recepty nie kupimy, więc jedynym warunkiem generującym sprzedaż danego medykamentu to „polecenie” lekarza, a więc wypisanie recepty choremu. Antybiotyków z tego samego powodu nie można reklamować w mediach, między innymi w telewizji.
Niestety nasi lekarze profesjonalizmem nie grzeszą. Jeśli mamy lekarza rodzinnego, który często bez szczegółowego badania zapisuje nam od razu antybiotyk. To nie jest rozsądne. Dlatego tez co szybciej zmieńmy przychodnię i lekarza rodzinnego. Poczytajmy opinie na wszelkiego rodzaju forach internetowych, popytajmy o lekarzy znajomych. Wybierzmy sobie takiego, który nie jest skorumpowany. Bo są młodzi lekarze, którzy są poza starymi układami i myślą o pacjencie z należytą troskliwością. Są nowocześni i lecza w myśl współczesnych, międzynarodowych metod. A to ogromna zaleta. Przecież antybiotyk brać powinniśmy tylko w ostateczności.
